Piszę co mi ślina na język przyniesie. Czasem zdarzy mi się nawet napisać coś z sensem.
sobota, 21 lipca 2012

Z moich prywatnych badań przeprowadzanych na ulicach Gdańska i okolic przy okazji codziennych czynności doszedłem do pewnego wniosku. Jeśli spotykasz grubą dziewczynę, albo starą noszącą się jak jakaś nastolatka, albo taką, do której nie zgadałbyś nawet po 4 piwach to możesz być przekonany, że wyciągnie fajki.

Mam wrażenie, że one to robią, bo czują się niedowartościowane, gorsze, nieatrakcyjne dla mężczyzn. No i zapewne tak jest.

Należałoby jednak powiedzieć takiej grubasce, że jak zacznie palić to jej tłuszczowy pancerz chroniący jej dziewictwo nie zniknie i nie stanie się atrakcyjna dla facetów.Tak samo te kobiety, które były zawsze w centrum zainteresowania a teraz są od niego tak daleko, że czują się jak Osioł ze Shreka w drodze do Zasiedmiogórogrodu. Co do dziewczyn, do których nie zagaduje się nawet po 4 piwach to mam na myśli te brzydkie (np z jedną brwią, lub z ich brakiem) a także te, których poziom inteligencji jest równy wysokości bezwzględnej dna Morza Kaspijskiego. Nie potrafią zwrócić na siebie uwagi w towarzystwie ani urodą ani błyskotliwą uwagą to rozpuszczają wokół siebie chmury dymu tytoniowego.

Oczywiście znajdują się koneserzy takich 'rarytasów'. Znajduje tu zastosowanie stara góralska prawda, że 'każda potwora znajdzie swojego amatora'. A te friki natomiast działają natomiast wg cygańskiej prawdy - 'nie ważne co to za potwór, byleby miał otwór'. No cóż, jedni i drudzy są siebie warci.

Podsumowując, większość palących ma kompleks. Tylko w słaby sposób próbują sobie z nim radzić. Takie życie. Osobiście nie chciałbym mieć wśród znajomych kogoś, kto ma zbyt niskie poczucie własnej wartości, albo nie radzi sobie ze swoimi problemami. Większość ludzi znających swoją wartość też nie chciała by utrzymywać kontaktów z takim marginesem.

 

P.S. Żeby nikt nie poczuł się urażony chciałem powiedzieć, że użycie zwrotu 'góralska prawda' i 'cygańska prawda' nie ma na celu urażenia żadnego przedstawiciela tej grupy.

sobota, 14 lipca 2012

Oł je. Licencjat zdany na 4,5. "Powinno być 5 no, ale Pana średnia...". No cóż jakby się człowiek uczył przez 3 lata a nie ostatnie półtorej roku studiów to może by było inaczej. 

Przez to całe zamieszanie z pisaniem licencjatu (ostatnia zaakceptowana wersja napisana w 2 noce!) i późniejsza nauka na egzamin nawet nie zdążyłem się odezwać w lipcu. Nie podsumowałem Euro, nie napisałem nic o Openerze chociaż miałem parę pomysłów. No cóż... Co do Euro to trudno a o Openerze się wypowiem za rok.

Teraz, gdy jak to ładnie ujął Pan Profesor, jestem licencjuszem to moje ego urosło jeszcze bardziej i będę zadzierał nosa jeszcze wyżej i jeszcze bardziej krytycznie będę patrzył na wszystkio i wszystkich. Co zrobisz, taka karma.

Obiecywałem te zdjęcia z Rumunii. Nie powstał jeszcze tekst, więc dzisiaj tylko jedno zdjęcie.

 Nie nie ten Drakuli

Na zdjęciu zamek w Brann. Nie, nie ten Drakuli (więcej o Vladzie Palowniku jak będę wstawiał zdjęcia z Sighisoary), no i tak po prawdzie to nawet nie jest zamek, ale wydaje mi się ciekawszy.  Na zdjęciu widać też całe sieci kabli, którym były obwiązane wszystkie słupy. Nie tylko w Brann. O charakterystycznych cechach Rumunii też w osobnym artykule. Chyba osobną kategorię zrobię dla Rumunii...

piątek, 29 czerwca 2012

Jak w tytule. Szybka łatwa i smaczna zupa serowa.

Krok po kroku! No to tak:

  1. Wstawiamy wodę tak jakbyśmy normalnie robili zupkę.
  2. Kruszymy zupkę w zamkniętym opakowaniu żeby nie nakruszyć. Wstaw wodę!
  3. Ser najlepiej topiony (plastry, trójkąciki - bez różnicy), rozdrabniamy. Choć jak widać na zdjęciu Gouda też się nada. Wstaw wodę!
  4. Makaron, ser i proszek z torebeczki wsypujemy do miseczki, zalewamy ówcześnie zagotowaną wodą, chyba, że jej nie zagotowałeś to zrób to teraz i czekaj jak baran.
  5. Zalane danie mieszamy, zostawiamy aż makaron namięknie a ser się rozpuści. 
  6. Opcjonalnie robimy sobie kanapeczkę z ketchupem o ile mamy ser i ketechup (chociaż skoro macie ser to macie pewnie chleb)
  7. Bonapetit! 

Podano do stołu! Tak wygląda gotowe danie i opakowania po składnikach. Ketchup wygląda jakby był był rozmazany ręką na chlebie. Bo był. Pajda mi prawie spadła na łóżko współlokatora, trzeba było ratować sytuację a, że jednocześnie był ostatnim kawałkiem, no to cóż...

Ser cięgnie się jak na pizzy!

Jak na razie mogę dać gwarancję na udaną zupę tylko z produktów Amino i Łowicz. Jakby jednak coś nie wyszło to zawsze można dodać ketchup. Z ketchupem jest wszystko zjadliwe.

 

A ja jestem bliski swojej największej wtopy... A tak optymistyczniej to zgrywając foty zupki zgrałem też te z Rumunii i Węgier także niedługo coś napiszę :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18
Tagi